POLSKI ENGLISH

31 sierpień 2004

Bursztynowe nowiny - o aktualnej sytuacji S&A Bursztynowa Biżuteria Sp. z o.o.


- Jest szczyt sezonu urlopowego, za kilka dni kolejne - piąte już - Międzynarodowe Targi Bursztynu AMBERMART, a co słychać w spółce S&A Bursztynowa Biżuteria?

Jakub Mańczak - Dla nas wakacje właśnie się skończyły i powoli przygotowujemy się do bardzo intensywnego sezonu jesiennego. AMBERMART, choć uczestniczymy w targach od samego początku, nie jest najważniejszą imprezą. Nie będziemy, zatem prezentować najnowszych kolekcji, czy nowatorskich propozycji. Pozostaje to domeną targów AMBERIF. Pokażemy natomiast kilka nowych wzorów z kolekcji handlowych, zarówno złotej, jak srebrnej... Z tego, co słyszałem tegoroczny AMBERMART to wystawa szczególna. Organizatorzy spodziewają się ponad 120 wystawców, to duży skok jakościowy w stosunku do roku ubiegłego. To targi handlowe, zatem spodziewamy się nowych kontraktów, a przede wszystkim zacieśnienia dotychczasowych kontaktów.

- Na co zatem kierowany jest cały wysiłek?

Jakub Mańczak - Przygotowujemy się do zaprezentowania naszych wyrobów i marki "S&A bursztynowa biżuteria" na Międzynarodowej Wystawie Biżuterii w Moskwie. Jedziemy tam po raz pierwszy z nadzieją na nawiązanie trwałej współpracy z dystrybutorem.

- Czy to nie jest czasami wożenie drzewa do lasu?

Jakub Mańczak - Nie. Co prawda nie robiliśmy szczegółowych badań, ale z wielu rozmów z kontrahentami, w czasie spotkań na różnorodnych wystawach, wiemy, że Rosjanie lubią towar elegancki i ekskluzywny. Cenią przy tym wzornictwo, dobre wykonanie, nowoczesne technologie... A my możemy im to wszystko zaoferować. Oczywiście swoją propozycję kierujemy do mieszkańców wielkich miast - Moskwy, Sankt Petersburga. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Rosja to dziś kraj bardzo rozwarstwiony. Obok ludzi biednych jest wielu młodych, bardzo zamożnych, którzy wprost kochają znamiona luksusu. Sądzimy, że mogą być zainteresowani naszą ekskluzywną biżuterią.

- Liczą Państwo na duże zyski?

Jakub Mańczak - Jak mówiłem jest to dla nas rynek nowy. Opieramy się w dużej mierze na doświadczeniu z innych rynków. Powszechnie przyjmuje się, że na milion mieszkańców można sprzedać 1- do 12 kilogramów biżuterii. Możemy, zatem oczekiwać, że w samej Moskwie obroty sięgną 80-100 tysięcy dolarów.

- Czy w związku z tym, zaproponują Państwo rosyjskim elegantkom coś wyjątkowego?

Jakub Mańczak - Może w przyszłości. Na razie Rosjanie najchętniej kupują wyroby, nazwijmy to europejskie. Pokażemy zatem naszą kolekcje złotą i srebrną, a także Metamorphosis i Ocean Collection.

- Skąd to zainteresowanie rynkiem naszych sąsiadów?

Jakub Mańczak - No cóż, jesteśmy już w Europie i w Ameryce, sprzedajemy w Chinach, zatem przyszedł czas na wielki rynek rosyjski. Już teraz przygotowujemy się do zaprezentowania naszej biżuterii na targach w Tokio w przyszłym roku.

- Jednak wkraczacie Państwo na tradycyjny rynek kombinatu Jantarnyj, żadnych obaw z tym związanych? Oni mają przecież surowiec...

Jakub Mańczak - Owszem, ale stosują zupełnie inną technologię jak również wzornictwo S&A odbiega znacząco od tego oferowanego w szerokiej ofercie producentów rosyjskich. Jestem przekonany, ze znajdą się klienci, których będzie stać na nasze wyroby. Jedyne, czego można się obawiać to bariery celne i biurokratyczne... Rosja nie jest pod względem prawnym rynkiem stabilnym i do końca przewidywalnym... A jeśli chodzi o konkurencję, to należy z uwagą śledzić poczynania producentów z Litwy. Bursztynnictwo na Litwie rozwija się równie dynamicznie co w Polsce. Korzystają z tego samego surowca, ale robocizna jest tam znacznie tańsza. Bardzo agresywnie walczą o rynek bursztynowych korali. Wiem tez, że co najmniej 2 firmy z Chin mogą już produkować biżuterię na skalę przemysłową i one także z pewnością zainteresowane są rynkiem rosyjskim...

- A co z państwami nadbałtyckimi?

Jakub Mańczak - W Estonii, Litwie i Łotwie obecni jesteśmy już od wielu lat. Mamy tam swoich dystrybutorów, którzy sprzedają biżuterię srebrną, czasami złota. Ale sądzę, że w większości ostatecznym klientem są turyści odwiedzający te kraje...

- Zatem wystawa w Moskwie to najważniejsze wydarzenie tego lata?

Jakub Mańczak - O nie. W czerwcu prezentowaliśmy się na targach w Las Vegas. Stany Zjednoczone to największy rynek jubilerski i także, co może nieco dziwić, największy rynek biżuterii bursztynowej. Tam po prostu trzeba być. My wystawialiśmy po raz szósty, po raz drugi razem z naszym przedstawicielem - firmą Vesell Int. Najwyższą" półkę w ofercie naszego partnera reprezentuje tylko S&A bursztynowa biżuteria. Stany to rynek, na którym stara się być każdy producent biżuterii bursztynowej, a przy tym nadal rynek niezaspokojony. Można tam sprzedawać biżuterię dla szerokiego kręgu odbiorców i wzory najbardziej wysmakowane, wręcz ekstrawaganckie. Stany Zjednoczone to największy odbiorca naszych kolekcji selektywnych... Przy okazji, z Moskwy bezpośrednio udajemy się do Madrytu prezentować kolekcję S&A na targach IBERJOYA.

- Czyżby lato 2004 to same wystawy i targi?

Jakub Mańczak - Nie, chociaż one zdecydowanie dominują w kalendarzu. W ubiegłym tygodniu zostaliśmy zaproszeni przez organizatorów targów INHORGENTA w Monachium na forum dyskusyjne poświęcone szansom dla rynku jubilerskiego w związku z rozszerzeniem Unii Europejskiej. Brali w nim udział przedstawiciele branży jubilersko-zegarmistrzowskiej z całej Europy. Byliśmy jedynym przedstawicielem naszego kraju co jest dla nas szczególnym wyróżnieniem. Poza nawiązaniem szeregu bardzo ciekawych znajomości zarówno z zarządem Inhorgenta Europe jak i z uczestnikami forum bardzo ciekawa i owocna była wymiana doświadczeń dokonana w trakcie dyskusji. Monachium opuściliśmy w przekonaniem, iż nasi zachodni sąsiedzi z dużymi nadziejami podchodzą do rozszerzenia Unii oraz że proces edukacji dotyczy obu stron.